Byli na wielkiej, pięknej, egzotycznej plaży, która dla turystów musiała być rajem, jednak do głów Mai, Korneli i Szymona zaczęły się przedzierać myśli: "Co z jedzeniem?", "Czy jest tu czysta woda?", "Czy tam dalej są jakieś domki?". Robert jednak nie przejmował się niczym, tylko ruszył na przód. Cała reszta poszła więc za nim. Na miejscu zobaczyli jakby dom, ale nie do końca. Był on umieszczony na drzewie, a wchodziło się po drabinkach. Przyjaciół zżerała ciekawość, więc szybko weszli na górę. Okazało się, że znajdują się tutaj dwa pokoje, jeden niewielki a drugi większy i bardziej przestronny oraz korytarz. Maja z Robertem zaklepali sobie większy pokój. Kornelia znowu doznała wstrząsu, gdyż musiała spać w jednym pokoju z Szymonem - lubiła go ale, o wiele bardziej odpowiadała by jej perspektywa pokoju z przyjaciółką niż z chłopakiem.
W pokojach nie było łóżek ale na szczęście Robert wziął ze sobą materace. Jeden był dwu-osobowy, a pozostałe pojedyncze.Kornelia i Szymon wzięli pojedyncze, Maja z Robertem podwójny.Wszyscy byli zmęczeni długą podróżą więc zdecydowali się iść spać a wszystko uzgodnić następnego dnia rano. Późną nocą, Kornelia się przebudziła i usłyszała hałas dochodzące z pokoju obok. Zobaczyła że Szymon też nie śpi tylko przysłuchuje się. Kornelia podeszła bliżej do ściany , ale bała się wejść do pokoju Mai i Roberta, gdyż nie wiedziała czego może się spodziewać. W końcu usiadła z powrotem na materacu, a Szymon zdecydował się, że pójdzie zobaczyć co się tam dzieje.Chłopak po cichu podszedł pod drzwi dwójki przyjaciół, po czym uchylił je lekko, jednak nie wchodząc dalej szybko się wycofał zamykając za sobą drzwi i wrócił do Korneli. Powoli dochodziło do niego co zobaczył. Wracając do pokoju musiał opowiedzieć dziewczynie co usłyszał. Nie wiedział jednak jak to ująć w słowa, w końcu powiedział:
-Wydaje mi się... że się kochają.
Kornelia popatrzyła na chłopaka wielkimi oczami, naciągnęła sobie koc na głowę i próbowała usnąć. Lecz nadal słyszała dziwne odgłosy, więc krzyknęła głośno żeby przestali. A wtedy uciszyli się z lekka i zaczęli chichotać. Kornelia załamana powiedziała do Szymona:
-Mam nadzieję że tak nie będzie co noc! - Po tych słowach, uśmiechnęła się do przyjaciela i odwróciła w drugą stronę z nadzieją, że będzie mogła zasnąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz