niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 5

   Nad ranem, wszyscy wypoczęci wstali i skierowali się nad morze. Wspominali ze śmiechem wczorajszą noc, a Kornelia i Szymon wypytywali Maję i Roberta dlaczego biegali w środku nocy, nago, po plaży. Odpowiedzieli że zrobili to gdyż chcieli się poczuć jak Adam i Ewa. Wszyscy zaczęli się śmiać, Robert z Szymonem odeszli kawałek na bok rozmawiając przyciszonymi głosami. Dziewczyny poszły usiąść na kocu. Po chwili chłopcy powiedzieli dziewczyną że zaraz wrócą i poszli, one same położyły się wygodniej i zaczęły się opalać zastanawiając się przy okazji gdzie poszli przyjaciele. Rozmawiały i rozmyślały, po jakimś czasie chłopcy przyszli.  Maja z Robertem wybrali się do domku. Kornelia przyglądała się Szymonowi i zapytała gdzie poszli wcześniej z Robertem. Szymon jednak nie chciał odpowiedzieć, więc milczał i nic nie mówił... Dziewczyna patrzyła się na niego długo, zaskoczona aż w końcu odwróciła głowę w stronę słońca i nic więcej nie powiedziała. Szymon siedział ze zmieszaną miną, nie chciał powiedzieć Kornelii gdzie byli z Robertem, ale patrząc na nią i widząc w jej oczach smutek, powiedział nagle:
-My byliśmy - Kornelia spojrzała na niego zaskoczona, nie spodziewała się że w końcu jej powie - na drugiej połowie wyspy, nie smuć się, proszę, ale nie powiem ci po co bo to ma być niespodzianka... - dziewczyna spojrzała na niego już nic nie rozumiejąc, więc chłopcy chcieli zrobić im niespodziankę..? A może to była niespodzianka dla Mai i nie chcieli żebym ją uprzedziła?

   Kornelia nie wiedziała co ma powiedzieć, więc siedziała wpatrzona w morze i starała się coś z tego zrozumieć. Była bardzo ciekawa o co chodzi, ale postanowiła nie wypytywać więcej o to Szymona, uśmiechnęła się do niego i zapytała:
- Może przejdziemy się kawałek? Szymon zgodził się, więc poszli brzegiem morza kierując się do domku. W pewnym momencie Kornelia zapytała:
-Gdzie poszła Maja i Robert?

-Do domu.
-Po co?-zapytała dziewczyna. Szymon, naprawdę nie wiedział więc tylko wzruszył ramionami. Zastanawiali się dłuższy czas, czy powinni im przeszkadzać. Ale w końcu zdecydowali się, że pójdą, bo w końcu oni też tam mieszkali. Doszli do domku i weszli powoli na górę. Szli cicho żeby ich nie usłyszeli. Aż w końcu weszli do domku. W środku było cicho a drzwi do obu pokoi były uchylone.
   Weszli uważnie się rozglądając. Zajrzeli do swojego pokoju gdzie na małym stoliczku leżała kartka. Zdziwieni podeszli do stolika i Kornelia wzięła karteczkę. Na karteczce pisało "do Szymona" więc podała ją Szymonowi który otworzył ją z wahaniem. Gdy Szymon patrzył co było napisane na karteczce, Kornelia przyglądała się uważnie wyrazowi jego twarzy, aż w końcu Szymon po przeczytaniu zaczął mówić

-No więc mamy iść na drugą połowę plaży... -powiedział  i nie wiedział co jeszcze dodać żeby nie powiedzieć za dużo.Dziewczyna chciała wiedzieć co jeszcze jest tam napisane, ale tym razem Szymon uparł się że nie powie.Więc Kornelia nie pytała więcej.    Szybkim krokiem wyszli z domu i skierowali się na drugą stronę wyspy. Dochodząc usłyszeli śmiech Roberta i Mai oraz głośną muzykę. Podeszli powoli, Kornelia szła za Szymonem gdyż nie wiedziała co zastanie. Nagle weszli na piękną plażę, w morzu widać było rafy koralowe, kawałek dalej było przygotowane ognisko, na małym stoliczku leżało mp3, obok była wielka misa z owocami egzotycznymi. Było to niesamowite miejsce, piękne, romantyczne, wspaniałe, wyjątkowe i naturalne zarazem. Maja i Robert siedzieli przy ognisku i czekali na dwójkę przyjaciół. Dołączyli do nich, słońce już zachodziło, sprawiając że plaża wyglądała jeszcze bardziej wyjątkowo. Siedzieli i rozmawiali, patrzyli na piękny zachód słońca. W pewnym momencie Robert poprosił Maję do tańca, już po chwili tańczyli ściśle przytuleni do siebie, całując się w między czasie. Kornelia podziwiała ich w blasku wschodzącego księżyca, a jednocześnie prowadziła konwersację z Szymonem. Rozmawiali uśmiechnięci, była to wyjątkowa noc, Kornelia była pewna że zapamięta to miejsce i ten czas na zawsze.
   Siedząc tak przy ognisku, rozmawiając, śmiejąc się, jedząc owoce, i tańcząc nie zauważyli że już środek nocy . Czas płynął tak szybko. Mimo wszystko nie poszli do domu, postanowili zostać tu aż będą chcieli już iść. Ok. 4 w nocy Kornelia siedząca obok Szymona zmęczona usnęła opierając głowę na jego ramieniu, a Maja z Robertem wciąż tańczyli chociaż teraz po prostu przytulali się kiwając lekko na boki, Maja również już zamykała oczy. Szymon przytulił Kornelię i patrzył jak słodko sobie śpi, opierając głowę na jego ramieniu. W tym czasie Maja prawie usnęła więc Robert wziął ją na ręce i usiadł przy ognisku obok przyjaciół. Siedzieli i cichutko sobie rozmawiali. Po chwili oni również poczuli zmęczenie, jednak dziewczyny spały , a chłopcy nie chcieli obudzić ich. Koło ogniska leżało kilka koców , więc położyli na nich przyjaciółki i sami ułożyli się tuż obok nich, przykrywając się kolejnymi kocami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz