środa, 13 marca 2013

Rozdział 1


       Była 3 w nocy Maja spała w swoim łóżku w wygodnej bawełnianej piżamce,
     którą przysłali jej rodzice z Włoch gdzie od dwóch miesięcy prowadzili wykopaliska   archeologicznegdy nagle usłyszała jakiś hałas. Przebudziła się i wstała żeby się rozejrzeć…
A przy swoim łóżku zobaczyła zarysy sylwetki jakiegoś chłopaka. Wystraszyła się i upadła na   łóżko. Chłopak podbiegł do niej wystraszony że coś mogło jej się stać. 
Maja zdziwiona takim zachowaniem ukradkiem spojrzała na twarz chłopaka, którą niezbyt było widać w ciemnościach. 
    Kojarzyła jego rysy twarzy, ale nie mogła sobie przypomnieć skąd. Przyglądała się dłuższą chwilę i nagle skojarzyła sobie że jest to... Robert- jej chłopak, przestraszona dziewczyna, zapytała się co tutaj robi. I nagle zdała sobie sprawę że w jej pokoju jest więcej osób, za Robertem stały jeszcze dwie postacie. 
        Maja przyglądając się im doszła do wniosku że są to .. Kornelia, którą poznała od razu po długich   brązowych włosach i.. Szymon-wysoki brunet o jasnej cerze i niebieskich oczach. Zdziwiona zapytała się co on tutaj robi.
   - I tak mi nie uwierzysz - westchnął Robert - byliśmy najpierw po Kornelię teraz po Ciebie i musimy wybrać się w pewne miejsce.
             Maja patrzyła się na nich z szeroko otwartymi oczami, gdy jej wzrok przyzwyczaił się do ciemności zauważyła że Kornelia ma równie zaskoczoną minę, dopiero po chwili zdała sobie sprawę że dziewczyna jest trzymana przez Szymona najwyraźniej żeby nie mogła uciec póki nie wytłumaczą o co chodzi.Kornelia wyrwała się chłopakowi z uścisków i podeszła do Mai, obie lepiej czuły się we dwie. Szymon podszedł nieco bliżej, a Robert zaczął mówić:
     -Mamy bardzo ważny powód żeby polecieć na wyspę na ok 4 miesiące - powiedział do Mai a ta spojrzała na niego jak na wariata - Możemy wziąć ze sobą 2 ludzi i tyle rzeczy ile damy radę wziąć ze sobą.Nagle jakimś cudem w mgnieniu oka Maja znalazła się, tuż u jego boku, co Kornelię bardzo zdziwiło.Oboje z Szymonem przyglądali się ich uściskom, aż w końcu Robert kontynuował:
 - Ja biorę ze sobą Szymona i pomyślałem że Ty też będziesz chciała wziąć ze sobą przyjaciółkę ostatnio spędzasz z nią dużo czasu więc wybrałem Kornelię.- i pocałował Maję w usta. Dziewczyna kiwnęła głową zgadzając się by przyjaciółka poleciała razem z nimi i kontynuowała pocałunek, a Kornelia przyglądała im się szeroko otwartymi oczami, zastanawiała się co zrobić, nie mogła uciec i zostawić Mai samej, nie chciała jednak wyjeżdżać na tak długo na jakąś tajemniczą wyspę. Mimo to po niedługim czasie, cała czwórka zaczęła pakować swoje rzeczy, a po pięciu godzinach byli gotowi do drogi, Maja dopiero teraz zaczęła się zastanawiać gdzie i po co oni właściwie się wybierają. Z dociekliwością pytała Roberta z jakiego powodu mają jechać na tą wyspę .Ale on nie dawał się ubłagać, nie chciał albo nie mógł odpowiedzieć jej na to pytanie. W końcu sobie odpuściła i czekała na dalsze skutki ich wyprawy . Pojechali taksówką na lotnisko a następnie wsiedli do samolotu który miał ich zabrać na wyspę. Po kilku godzinach lotu, dotarli na miejsce...

6 komentarzy:

  1. Trochę błędów stylistycznych i interpunkcyjnych, ale jest spoko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Olu , zawsze musiałaś wtrącić swoje 3 grosze. xd

      Usuń
    2. No pewnie :)
      Ja bym bez tego żyć nie mogła ;D

      Usuń
    3. A i zapomniałam jeszcze dodać, że wiele powtórzeń xd

      Usuń
    4. To akurat wiem . xd. Ale skończ już ; d

      Usuń